Jarmark Bożonarodzeniowy Zakopane
Zakopiański jarmark bożonarodzeniowy – świąteczna atrakcja z syndromem nieśmiałości
Mimo, że Zakopane jest miejscem wprost stworzonym do kontemplacji świątecznej atmosfery – śnieg jak z pocztówki, góralskie klimaty, w genach oscypki, światła i tłumy turystów, gwiazdka w sercu, a katolicyzm w fundamencie i deklaracjach – to w przypadku takiego wydarzenia jak jarmark bożonarodzeniowy, chyba nie zdaje egzaminu. A szkoda, bo zimowa stolica Polski ma wszystko aby być również świątecznym rajem. Wydawać by się mogło, że wystarczy tam tylko dorzucić drewniane domki, grzane wino, trochę kolęd – i jarmark bożonarodzeniowy, który bije na głowę konkurencję gotowy! Niestety. Jak widać, w praktyce bywa różnie. Doświadczenie czasem pokazuje, że nawet magia świąt wymaga dobrego scenariusza i solidnego marketingu.
Owszem, na Placu Niepodległości tuż przy najbardziej obleganym ciągu komunikacyjnym miasta – słynnych Krupówkach - rozstawiane są budki, pachnie oscypkiem, piernikiem i można tam znaleźć wyroby rękodzielnicze i wszelkiego rodzaju pamiątki. Ale kto liczył na atmosferę rodem z Krakowa, Wrocławia czy Katowic, która zwykle jest silnym magnesem przyciągającym tłumy turystów, w przypadku Zakopanego, może przeżyć rozczarowanie. Czasem stoiska zamykają się wcześniej, o różnych godzinach, czasem plac świeci pustkami, a całość sprawia wrażenie atrakcji, która istnieje bardziej „bo tak wypada”, niż dlatego, że Zakopane chciałoby się nią pochwalić i błyszczeć. Trochę jakby robiło to za karę. Czyli coś jak jarmark, ale nie do końca… Całość wyglądająca bardziej na „ciekawostkę” niż spektakularną atrakcję, choć oficjalnie, wydarzenie trwa od Mikołajek do Trzech Króli.
Ale co by nie powiedzieć o zakopiańskim jarmarku bożonarodzeniowym, zimą jest tu po prostu bajkowo. Nie zmienia to faktu, że kto przyjedzie do Zakopanego w grudniu, i tak poczuje święta – bo samo otoczenie robi swoje. A dodatkowo, bardzo dobrze rozwinięta baza noclegowa jest w stanie zapewnić niemal każdemu przyjezdnemu coś na jego kieszeń: od góralskich domków z kominkiem, przez pensjonaty i apartamenty, po hotele z widokiem na Giewont. Jednak w sezonie świątecznym, zwłaszcza w weekendy, kiedy ceny wraz z popytem rosną, radzi się dokonać rezerwacji ze sporym wyprzedzeniem.
Zakopiański jarmark bożonarodzeniowy nie jest z pewnością spektaklem jakiego większość z nas by oczekiwała. Ale przy odpowiednim nastawieniu można go potraktować jako sympatyczny dodatek do zimowego pobytu pod Tatrami. A, że Zakopane i tak sprzedaje się samo – jarmark jak widać, nie musi się za bardzo wysilać. I chyba właśnie na tym polega jego filozofia.